Analiza własna · roczniki 2014 - 2016 i 2016 - 2018
Doktoratu nie kończy
około 60% doktorantów
Kandydat na studia dostaje dziś sporo liczb: zarobki, ryzyko bezrobocia, odsetek kończących. Kandydat na doktoranta nie dostaje żadnej — choć decyzja dotyczy czterech lat życia i zwykle rezygnacji z pełnego etatu. Te dane istnieją i publikuje je ministerstwo.
Skala
Policzyliśmy to na 368 zestawieniach uczelnia–rocznik, obejmujących 84 554 doktorantów. Środkowa uczelnia traci 60% rozpoczynających. Połowa mieści się między 43% a 71%, ale skrajne wartości sięgają od 13% do 96%.
242 z 368 zestawień ma odsiew powyżej połowy, a 101 powyżej siedemdziesięciu procent.
Czy to się poprawia
Tu trzeba uważać, bo dane potrafią zmylić. Gdyby zestawić wszystkie roczniki obok siebie, odsiew wyglądałby na gwałtownie spadający — z około sześćdziesięciu procent do kilkunastu. To nieprawda.
Doktorat trwa cztery lata, a często dłużej. Najmłodsze roczniki w chwili pomiaru jeszcze trwały: ich uczestnicy nie zdążyli ani odpaść, ani obronić. W danych widać to wprost — dla tych roczników nie ma nawet informacji o obronach, bo nie było jeszcze czego liczyć.
Dlatego bierzemy wyłącznie roczniki, w których losy się rozstrzygnęły: odsiani i obronieni razem dają blisko sto procent.
Każdy słupek to jeden przedział roczników. Widać, że proporcje są stabilne — a szara część, czyli osoby nadal studiujące, maleje wraz z upływem czasu od rozpoczęcia.
W tych rocznikach odsiew jest praktycznie stały. Nie ma poprawy, ale nie ma też pogorszenia.
Ile to trwa
U tych, którzy obronili, doktorat zajął typowo 4,9 lat. Studia doktoranckie planowane są na cztery.
Czego te liczby nie mówią
Nieukończony doktorat to nie porażka. Doktorat jest projektem badawczym, a nie kursem, który się zalicza. Może się nie udać z powodów merytorycznych, może też stracić sens, gdy ktoś w międzyczasie znajdzie pracę, w której doktorat nie jest potrzebny. Danych o powodach rezygnacji nie mamy wcale.
Nie porównujemy uczelni. Rozstrzał między nimi jest ogromny, ale przy kilkudziesięciu doktorantach pojedyncze decyzje ważą bardzo dużo. Z tych liczb nie wynika, że któraś uczelnia prowadzi doktorantów gorzej — i tego nie twierdzimy.
Reforma z 2019 roku jest poza zasięgiem tych danych. Szkoły doktorskie zastąpiły studia doktoranckie zbyt niedawno, żeby ich absolwenci zdążyli się rozliczyć. Pierwsze wiarygodne liczby pojawią się za kilka lat i wtedy do tego wrócimy.
Nie rozmawialiśmy z uczelniami ani z doktorantami. Wszystko powyżej wynika z rejestrów. Jeśli ktoś widzi w tych danych coś, co nam umyka — chętnie to opiszemy.
Po co to komu
Nie po to, żeby zniechęcać. Doktorat bywa najlepszą decyzją, jaką można podjąć — i dla części osób jest jedyną drogą do zawodu.
Ale kandydat, który wie, że obroni się mniej więcej co czwarty rozpoczynający, zada inne pytania na rozmowie z promotorem niż ten, kto tego nie wie. Zapyta o finansowanie, o to, ilu doktorantów promotor doprowadził do obrony, o plan na wypadek, gdyby badania nie wyszły. To są pytania, które warto zadać przed, a nie po.
Jak to policzyliśmy
Źródło. Ekonomiczne Losy Absolwentów (ELA), zestawienia o doktorantach, dane MNiSW oparte na rejestrach. Rocznik jest przedziałem trzyletnim, bo doktoratów jest za mało na pojedyncze lata.
Które roczniki. Wyłącznie te, w których suma odsianych i obronionych sięga co najmniej 75% — czyli takie, gdzie losy większości już się rozstrzygnęły. Roczniki obcięte, wyglądające na sukces wyłącznie dlatego, że jeszcze trwają, są odrzucane automatycznie przy każdej aktualizacji danych.
Próg wielkości. Do zestawienia wchodzą uczelnie z co najmniej 20 doktorantami w danym przedziale.
Obrony. Liczymy obrony do dwóch lat po planowanym terminie — to najszersza miara, jaką podaje źródło. Osobno podajemy obrony w samym terminie, bo różnica między nimi jest duża.
Liczby przeliczają się przy każdej aktualizacji danych. Gdyby odsiew wyraźnie spadł, tekst nie zostałby opublikowany — mechanizm opisujemy w metodologii.