Metodologia
Skąd biorą się liczby
Dane finansowe pochodzą z bazy XBRL amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) — to te same cyfry, które spółki składają w raportach kwartalnych (10-Q) i rocznych (10-K). Są w domenie publicznej. Kursy akcji pobieramy z Yahoo Finance, kurs dolara z tabeli A Narodowego Banku Polskiego.
Jak liczymy okresy
Amerykańskie spółki podają pozycje wynikowe dwojako: za sam kwartał albo narastająco od początku roku obrotowego. Zsumowanie jednego z drugim daje przychody zawyżone nawet trzykrotnie — to najczęstszy błąd w zestawieniach opartych na tych danych. Rozróżniamy oba przypadki po datach początku i końca okresu, a kwartały, których spółka nie podała wprost, wyliczamy jako różnicę kolejnych sum narastających. Dzięki temu mamy również czwarty kwartał, którego w raportach kwartalnych nie ma wcale.
Rok obrotowy nie zawsze pokrywa się z kalendarzowym: Apple kończy go we wrześniu, Microsoft w czerwcu, Walmart i NVIDIA w styczniu. Wszystkie okresy podpisujemy rokiem obrotowym spółki, tak jak ona sama.
Dwanaście miesięcy zamiast kwartału
Wskaźniki rentowności liczymy z okna dwunastu miesięcy, nawet gdy pokazujemy je przy konkretnym kwartale. Inaczej marża spółki sezonowej skakałaby co roku wyłącznie dlatego, że święta wypadają w innym kwartale roku obrotowego. Marże za sam kwartał podajemy osobno i są tak podpisane.
Czego nie liczymy
Bank i ubezpieczyciel mają inny bilans niż spółka przemysłowa: depozyt nie jest długiem, a przepływy operacyjne zmieniają się wraz z portfelem handlowym. Długu netto, rotacji aktywów, wolnych przepływów i wskaźnika Altmana dla nich nie podajemy — nie dlatego, że brakuje danych, tylko dlatego, że wynik wprowadzałby w błąd. To samo dotyczy wskaźników wymagających podziału bilansu na część obrotową i trwałą tam, gdzie spółka takiego podziału nie stosuje.
Definicje, które bywają różne
Wolne przepływy pieniężne liczymy jako przepływy z działalności operacyjnej minus nakłady na rzeczowe aktywa trwałe. Część serwisów odejmuje dodatkowo leasingi albo wynagrodzenia wypłacane w akcjach i podaje przez to inne wartości. Nie ma tu jednej poprawnej definicji — jest wybór, i to jest nasz.
Liczbę akcji bierzemy ze strony tytułowej ostatniego raportu, bo jest to wielkość raportowana przez spółkę, a nie szacowana. Przy dużym skupie akcji może być o kilka tygodni starsza niż kurs — datę podajemy przy kapitalizacji.
Czego tu nie ma
Nie ma rekomendacji, cen docelowych ani ocen w rodzaju „tanio” i „drogo”. Tłumaczymy, co znaczą wskaźniki i co je zniekształca; wnioski należą do czytelnika. Nie ma też spółek raportujących w standardzie międzynarodowym zamiast amerykańskiego — ich sprawozdania mają inną strukturę i wymagałyby osobnego sposobu liczenia.
Modele, które nie są nasze
Trzy oceny w tym serwisie nie są naszym pomysłem i mają autorów. Podajemy je, żeby dało się sprawdzić, skąd biorą się progi i po co model powstał — a nie tylko uwierzyć nam na słowo.
Punktacja Piotroskiego — Joseph D. Piotroski, „Value Investing: The Use of Historical Financial Statement Information to Separate Winners from Losers”, Journal of Accounting Research 38 (Supplement), 2000, s. 1–41. Dziewięć kryteriów zerojedynkowych mierzących POPRAWĘ rok do roku, nie poziom. Liczymy je wiernie, z dwiema świadomymi różnicami: kryterium bez danych nie jest zadawane (zamiast liczyć je jako niespełnione), a przy liczbie akcji dopuszczamy dwuprocentowy wzrost, bo bez tej tolerancji programy motywacyjne odbierałyby punkt niemal każdej spółce technologicznej.
Wskaźnik Altmana — Edward I. Altman, „Financial Ratios, Discriminant Analysis and the Prediction of Corporate Bankruptcy”, The Journal of Finance 23(4), 1968, s. 589–609. Model powstał na próbie amerykańskich spółek produkcyjnych i tylko dla nich progi 1,81 i 2,99 są kalibrowane. Nie liczymy go dla banków i ubezpieczycieli, bo tam pojęcie zobowiązań znaczy co innego. Poza produkcją progi pozostają sporne — piszemy o tym przy samym wskaźniku w słowniku.
Jakość zysku to nie tyle model, co obserwacja: różnica między zyskiem księgowym a gotówką operacyjną niesie informację o tym, co będzie dalej. Opisał ją Richard G. Sloan w „Do Stock Prices Fully Reflect Information in Accruals and Cash Flows about Future Earnings?”, The Accounting Review 71(3), 1996, s. 289–315.
Klasyfikacja branżowa to GICS, opracowana przez MSCI i S&P Dow Jones Indices. Nazwy podbranż tłumaczymy opisowo, nie dosłownie — pełna lista angielskich oryginałów jest widoczna przy każdej spółce.
Żaden z tych modeli nie jest prognozą i żaden nie powstał po to, żeby wybierać spółki do portfela. Pokazujemy je, bo porządkują pytania, które warto zadać — i dlatego przy każdym mówimy, czego nie potrafi.