Przejdź do treści
Giełda USA po ludzku

Poradniki · Pierwsze kroki

Ile pieniędzy trzeba na start — i ile z nich zjadają koszty

Próg techniczny to cena jednej akcji. Próg ekonomiczny wyznaczają prowizje i spread walutowy — pokazujemy na liczbach, od jakiej kwoty transakcja przestaje być droga.

Na pytanie „ile trzeba mieć" są dwie odpowiedzi i różnią się o rząd wielkości. Techniczna brzmi: tyle, ile kosztuje jedna akcja, a przy akcjach ułamkowych — kilkadziesiąt złotych. Ekonomiczna jest ciekawsza, bo wynika z arytmetyki, którą warto zrobić raz w życiu.

Koszt, który trzeba odrobić

Każda inwestycja ma dwa końce: kupno i sprzedaż. Płacisz prowizję na wejściu i na wyjściu, a między nimi jeszcze spread walutowy, i to również dwa razy.

Załóżmy prowizję minimalną 15 złotych od zlecenia i spread walutowy 0,5% od kwoty. Przy zleceniu na 500 złotych wygląda to tak:

Razem 35 złotych, czyli 7% kwoty. Akcje muszą podrożeć o siedem procent, żebyś wyszedł na zero.

Przy zleceniu na 5000 złotych te same stawki dają 35 złotych plus 50 złotych przewalutowania, czyli 1,7%. Przy 20 000 złotych — 1,2%.

Liczby są przykładowe i twoje będą inne, ale kształt krzywej zawsze wygląda tak samo: koszt procentowy spada gwałtownie do pewnej kwoty, a potem prawie się nie zmienia. Punkt załamania wyznacza prowizja minimalna podzielona przez akceptowalny dla ciebie koszt. Przy prowizji 15 złotych i progu 1% wypada on w okolicach 1500 złotych na zlecenie.

Akcje ułamkowe zmieniają rachunek, ale nie usuwają problemu

Możliwość kupienia 0,3 akcji obniża próg techniczny do kilkudziesięciu złotych i pozwala rozłożyć małą kwotę na kilka spółek zamiast wsadzić wszystko w jedną. To realna korzyść.

Nie usuwa jednak prowizji minimalnej — a przy ułamkach łatwo o pułapkę odwrotną: rozdrobnienie 600 złotych na sześć spółek przy prowizji minimalnej oznacza zapłacenie jej sześć razy. Rozproszenie kupione za 15% kwoty to złe rozproszenie.

Regularne dokupywanie a koszty

Wpłacanie stałej kwoty co miesiąc jest wygodne i uodparnia na pokusę wybierania momentu. Ale przy niskich kwotach mnoży prowizje minimalne przez dwanaście.

Arytmetyka podpowiada kompromis: im niższa kwota, tym rzadszy zakup. Przy 300 złotych miesięcznie zbieranie przez kwartał i jeden zakup za 900 złotych kosztuje trzy razy mniej w prowizjach niż trzy zakupy po 300. Cena akcji w międzyczasie może pójść w górę albo w dół — koszt prowizji jest pewny.

Kwota, której nie powinno tam być

Akcje da się sprzedać każdego dnia sesji, ale nie zawsze po cenie, która ci odpowiada. Pieniądze, po które sięgniesz w najgorszym momencie, zostaną wypłacone po cenie z najgorszego momentu — a najgorszy moment na rynku i najgorszy moment w budżecie domowym mają brzydki zwyczaj zbiegać się w czasie, bo obydwa lubią kryzysy gospodarcze.

To nie jest porada, tylko opis mechanizmu: przymus sprzedaży zamienia spadek przejściowy w stratę trwałą.

Czego ta arytmetyka nie mówi

Nie mówi, ile powinieneś zainwestować — to zależy od twojej sytuacji, o której nic nie wiemy. Mówi tylko, od jakiej kwoty pojedyncza transakcja przestaje być kosztowna, i że przy bardzo małych kwotach koszty transakcyjne bywają większym problemem niż wybór spółki.

Zastrzeżenie

Tekst ma charakter edukacyjny i nie jest poradą inwestycyjną. Przykładowe stawki służą wyłącznie pokazaniu arytmetyki — sprawdź tabelę opłat swojego brokera i podstaw własne liczby. W sprawach podatkowych rozstrzyga doradca podatkowy, nie ten tekst.